Lipiec wspominam bardzo dobrze. Nie ukrywam, że ów miesiąc minął głównie pod kątem spotkań ze znajomymi. Tego właśnie było mi trzeba! Miałam okazję również odwiedzić kilka miast. Już na początku dopisało mi szczęście i wygrałam bilet na koncert Thy Art is Murder w Poznaniu. Tydzień później podjęłam dość spontaniczną decyzję i pojechałam na Toxic Holocaust do Wrocławia. Po prostu uwielbiam to miasto! Byłam w nim tylko raz, ale wiem, że tam wrócę. I to jeszcze prawdopodobnie w tym roku. Koncert też okazał się być strzałem w dziesiątkę. Na obu wydarzeniach miałam okazję poznać wiele nowych osób.
Oprócz tego w lipcu nie zabrakło czasu na rozwijanie zainteresowań, m.in na grę na gitarze, czego są już coraz większe efekty. Zdaję sobie sprawę, że przede mną jeszcze długa droga, ale wiem, że dzięki ciężkiej pracy osiągnę wymarzony cel. Powoli wracam też do pisania tekstów, co idzie mi dość opornie, ale się nie poddaję!
Oczywiście w owym miesiącu było też kilka gorszych chwil, jednak staram się nie przywiązywać do nich większej wagi. Pod koniec trzeba było wziąć się w garść i pójść do pracy. Poza tym spędziłam świetnie czas, a dni, w których się nudziłam można policzyć na palcach u jednej ręki. Mam nadzieję, że sierpień okaże się być równie udany!
No Remorse
środa, 3 sierpnia 2016
wtorek, 5 lipca 2016
Thy Art is Murder / Fallujah - Poznań (04.07.2016) RELACJA
4 lipca do poznańskiego klubu Pod Minogą zawitały dwa cenione zespoły Thy Art is Murder (deathcore / death metal) i Fallujah (technical death metal / deathcore).
Tak się składa, że akurat wygrałam bilet na ów koncert. Nie pozostawało mi nic innego jak wsiąść w pociąg do Poznania i wyczekiwać widowiska. Całość zaczęła się kilka minut po 19-nastej wraz z występem lokalnej grupy wykonującej techniczny death metal - Heresy Denied. Chłopacy pokazali na co ich stać prezentując utwory ze świeżo wydanego LP - "Innerception". Niedługo po tym na scenie pojawiło się Fallujah. Formacja pochodzi z San Francisco. Należą do pionierów gatunku atmospheric death metal. Zaletą grupy jest charyzmatyczny wokalista, który starał się nawiązać kontakt z publicznością. Setlista wzbogacona była o kawałki z najnowszego albumu - "Dreamless". Nie zabrakło też utworów z wcześniejszych płyt. Mimo wszystko bezapelacyjną gwiazdą wieczoru było Thy Art is Murder. Grupa została założona w 2006 r. w Sydney. Wydali 3 dobrze przyjęte albumy. Ich występ przerósł moje oczekiwania i mimo, że wcześniej nie należałam do największej fanki owego zespołu to na koncercie bawiłam się świetnie! Zresztą nie tylko ja.. Muszę przyznać, że publiczność jak najbardziej dopisała. Warto też wspomnieć, że członkowie obydwóch grup są naprawdę sympatyczni i łatwo się z nimi porozumieć mimo, że mówią po angielsku.
Podsumowując, warto było przejechać kilkadziesiąt kilometrów na to wydarzenie. Thy Art is Murder zdobyło moją sympatię i jeśli w przyszłości zagrają koncert w Polsce, na pewno nie zabraknie tam mojej obecności. Myślę, że znaczna większość osób, które wczoraj zawitały do klubu Pod Minogą się ze mną zgodzi.
Tak się składa, że akurat wygrałam bilet na ów koncert. Nie pozostawało mi nic innego jak wsiąść w pociąg do Poznania i wyczekiwać widowiska. Całość zaczęła się kilka minut po 19-nastej wraz z występem lokalnej grupy wykonującej techniczny death metal - Heresy Denied. Chłopacy pokazali na co ich stać prezentując utwory ze świeżo wydanego LP - "Innerception". Niedługo po tym na scenie pojawiło się Fallujah. Formacja pochodzi z San Francisco. Należą do pionierów gatunku atmospheric death metal. Zaletą grupy jest charyzmatyczny wokalista, który starał się nawiązać kontakt z publicznością. Setlista wzbogacona była o kawałki z najnowszego albumu - "Dreamless". Nie zabrakło też utworów z wcześniejszych płyt. Mimo wszystko bezapelacyjną gwiazdą wieczoru było Thy Art is Murder. Grupa została założona w 2006 r. w Sydney. Wydali 3 dobrze przyjęte albumy. Ich występ przerósł moje oczekiwania i mimo, że wcześniej nie należałam do największej fanki owego zespołu to na koncercie bawiłam się świetnie! Zresztą nie tylko ja.. Muszę przyznać, że publiczność jak najbardziej dopisała. Warto też wspomnieć, że członkowie obydwóch grup są naprawdę sympatyczni i łatwo się z nimi porozumieć mimo, że mówią po angielsku.
Podsumowując, warto było przejechać kilkadziesiąt kilometrów na to wydarzenie. Thy Art is Murder zdobyło moją sympatię i jeśli w przyszłości zagrają koncert w Polsce, na pewno nie zabraknie tam mojej obecności. Myślę, że znaczna większość osób, które wczoraj zawitały do klubu Pod Minogą się ze mną zgodzi.
Got The Time
Skąd wziął mi się wziął pomysł na założenie bloga? Tak naprawdę, chciałabym udoskonalić mój styl pisania. Na tym blogu znajdą się recenzje płyt, relacje ( a w przyszłości może nawet i fotorelacje ) koncertów i niekiedy posty przedstawiające po prostu chwile w moim życiu, którymi chciałabym się pochwalić.
TROCHĘ O MNIE
Mam na imię Karolina. Mieszkam w Koninie. Moim głównym zainteresowaniem jest muzyka. To wokół niej obraca się mój cały świat. Gram na gitarze elektrycznej, piszę teksty piosenek (póki co zostawiam je jednie dla siebie) i chodzę na koncerty. Oprócz tego uwielbiam poznawać ludzi, podróże, zwierzęta, filmy. Nienawidzę marnowania czasu i nietolerancji. Myślę, że to na tyle jeśli chodzi o informacje na mój temat.
W takim razie DO DZIEŁA!
Subskrybuj:
Posty (Atom)